Zdurniałam

 

DSC_5483

Wczoraj do późnych godzin nocnych dziergałam różowy raglanowy sweterek. Dumna byłam z siebie bo włóczka Rozetti jest bajeczna w robocie. Dziś rano wzięłam sobie książkę “Robótki na drutach”, a że miałam trochę czasu przed rozpoczęciem pracy zasiadłam wygodnie i zaczęłam studiować słowo po słowie, rycina po rycinie co tam jest ciekawego napisane. No i odkryłam. A w zasadzie to moje odkrycie mnie powaliło na łopaty. Okazuje się, że to nie ze mną jest coś nie tak, że jeszcze będą ze mnie ludzie i kiedyś uda mi się zrobić ażurowy piękny sweterek. Cały problem polega na tym, że ja robię na drutach po “heretycku” :)

Od powrotu z pracy nie robię nic innego jak tylko wlepiam oczy we wszystkie posiadane przeze mnie książki na temat drutów i przekopałam połowę netu w poszukiwaniu rozwiązania powodu mojego zdurnienia. Sprułam różowe paski i teraz kombinuję jak to zrobić metodą kontynentalną. Muszę się tego nauczyć i już.

Komentarze

  1. Ha! To możemy sobie rękę podać.
    I pewnie wychodzą ci dziury jak dodajesz oczka?
    Otóż ja też jestem heretyk, ale obchodzę to w tej sposób, że te oczka które muszę (tworzące wzór) przerabiam po ichniemu. Czyli jak będziesz dodawał oczka na raglan to musisz tę nić podnieść i przekręcić. Dopiero wtedy przerabiasz. To powinno pomóc. Jeśli taki był problem...

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak właśnie robiły mi sie dziury jak dodawałam oczka, ale akurat nie przy tym projekcie tylko poprzednim - kompletnie nieudanym, bo miał być sweterek a zrobiło się swetrzysko.
    Dzięki za podpowiedź

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję bardzo za pozostawiony komentarz. :*
Przepraszam z włączenie weryfikacji obrazkowej ale od pewneczo czasu bardzo nękają mnie spamerzy. Wybaczcie