Szok pourlopowy

Było ciężko. Te leniwe poranki (po wyjściu Mai do szkoły), te urocze spacery w słoneczku, ta bezkarność w drucikowaniu. Ehhhhh już nie wrócą, a raczej wrócą ale za czas jakiś. Dobrze mi zrobił ten urlop, choć przesiedziałam go w domu to nabrałam dystansu do paru spraw, a co najważniejsze wyrwałam sie z zimowego marazmu. W pracy jakoś tak bardziej się wyluzowałam i nawet robota mi idzie sprawniej i szybciej. Lubię tak.

Byłam na wywiadówce w poniedziałek i muszę przyznać, że jestem mega dumna z mojej zdolnej pierwszoklasistki. Zdolna z niej bestia. W nagrodę za wyniki w nauce od jutra startuje z treningami capoeiry. Przyda jej się jeszcze więcej ruchu. Dzieci teraz za dużo czasu spędzają przed telewizorem i komputerem. No i jak chwalić się to na maksa :) Majusia zakwalifikowała się do konkursu piosenki oraz za dwa tygodnie jedzie ze swoja grupą tańca ludowego na GALOP. Kciuki mile widziane :)

Swetrzycho już prawie prawie, mam nadzieję, że do weekendu się wyrobię, bo ma być akurat pogoda na spacery i by się juz przydał.

Do mojego domu też wreszcie przyszła wiosna, radosna obnażając skrywaną głęboko tajemnicę o kolorze cebuli :) Dodam, że cebula zaczyna już cudnie pachnieć.

DSC_5687

Dziś także jest ten szczególny dzień, w którym Ewunia pierwszy raz w życiu poszła na noc do babci a mamusine kwocze serce już tęskni za swoim małym pisklakiem. No i w ramach odreagowania tęsknoty troszkę poszalałyśmy w zabawie z Szimką no i troszkę jakby to powiedzieć rozczochrałyśmy się. Ona wygląda gorzej, ale pewnie lepiej sie z tym czuje niż ja :)))))))

DSC_5689

Komentarze

Prześlij komentarz

Dziękuję bardzo za pozostawiony komentarz. :*
Przepraszam z włączenie weryfikacji obrazkowej ale od pewneczo czasu bardzo nękają mnie spamerzy. Wybaczcie