moje miejsce do dziergania

A co, a przyłączę się do zabawy zorganizowanej przez Pimposhkę i pokażę swoje miejsce do dziergania.

miejsce

Jak to mówią – szału nie ma ale tak właśnie wygląda moje królestwo. Każda ze znajdujących się tu rzeczy nie jest absolutnie przypadkowa. Nie lubię dziergać nigdzie indziej. Moja kanapka jest do tego idealna. Absolutnie niezbędną rzeczą jest żółte pudełko, które stoi koło baby. Tam zawsze są aktualne robótki i włóczki, które czekają by je wrzucić na druty. Obok ukochana przeze mnie zwijareczka, którą bardzo często wykorzystuję. Laptopik – moje okno na świat z Rav, fejsikiem, blogiem i innymi przydatnymi stronkami. A zapomniałabym o ławie. Ława wygląda niepozornie ale kryje w sobie dwie olbrzymie szuflady w których jest bogactwo książek o dzierganiu, gazetek, drutów, nożyczek, miarek, szpilek i innych natychaczy, podpatrzaczy. Powinnam tam zrobić jakiś remanent – ale to może na wiosnę ;) Podusia i kocyk – bo jak się styram na drutach i łapki bolą to tylko myk i już leżę i oglądam TV. Częstym towarzyszem mojego dziergania jest psina, która kładzie się na kocyku lub za mną na oparciu kanapy, no i oczywiście dziewczynki, które często przy mnie rysują, piszą albo zajmują się milionem innych rzeczy.

I co? Ascetycznie i bez dizajnu, ale ja tak lubię :)

Komentarze

  1. Super! Bardzo Ci dziękuję za ten wpis! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie. Zwłaszcza, że dziewczynki mogą być blisko mamy. To mnie wzruszyło najbardziej w tym opisie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję bardzo za pozostawiony komentarz. :*
Przepraszam z włączenie weryfikacji obrazkowej ale od pewneczo czasu bardzo nękają mnie spamerzy. Wybaczcie