choroba słów

Każdy z nas na nią choruje, czy sobie zdajesz z tego sprawę czy nie. Słowo wypowiedziane do Ciebie kiedyś, pozostaje w Tobie na długo. Czasami zapomnisz, że coś takiego usłyszałeś a ono jak robal wwierca się w Twoją duszę i wychodzi najczęściej wtedy, gdy przychodzi jakieś niepowodzenie. Masz tak? Ja tak mam. Ostatnio uświadomiłam sobie bardzo, że chore słowa zatruwają mi życie. Jestem już na tyle świadoma siebie, że nie pozwolę aby chore słowa zakorzeniały się we mnie. Bo to nie jest prawda. Ty też pomyśl czy nie warto zmierzyć się właśnie z takimi chorymi rzeczami, by uwolnić się. Dziwnie to brzmi, wiem. Jako mama początkującej nastolatki bardzo myślę nad doborem słów, które wypowiadam do dziewczynek. Wiem, że to co usłyszą teraz ode mnie zostanie w ich duszach na zawsze. Wolę, żeby to były słowa – jesteś piękna, wiele warta, dobra i ważna – niż nie mam czasu, odejdź, jesteś głupia i gruba. Mieć czy być? Dla mnie być. Być z moimi dziećmi. Ostatnio zdałam sobie sprawę, że dzieci są nam dane tylko na chwilkę, a potem jak motyle odfruwają. Mają swoje sprawy, swoje życie. To co teraz im dam, to jaki świat im pokażę będzie miało ogromny wpływ na ich dalszą przyszłość. Choroba słów, choroba gestów, choroba braku czasu dla tego co ważne.

Z racji tego, że bardzo dużo rozmawiam z moją nastolatką i próbujemy wszystkich znanych nam sposobów by okiełznać burze hormonalną napatoczyła nam się na warsztat rozmowa o pasji. Oto jaki ma pogląd na tą sprawę młody organizm: Mamo, pasja określa człowieka, nadaje mu tożsamość, sprawia że człowiek nie jest taki nudny i beznadziejny. Nie można żyć tylko pracą, tylko trzeba mieć coś co cię określa. Mamo dlaczego nie robisz już na drutach? Mamo ja chcę sweterek o taki sam jak ty masz.

DSC_2831 No i uległam namowom i dziergam. Będzie Carabe by Justyna Lorkowska. Zostało dorobić tylko rękawki. Na to wszystko wkroczyła do akcji Mała i zażyczyła sobie też taki sweterek. Niestety wersja dorosła nie dla niej – trzeba zakupić wzór Carabe Kid by Justyna Lorkowska. Dla Ewci będzie biało niebieski zgodnie z jej osobistym zamówieniem.

Zapomniałam ile mi to sprawia radości i frajdy. Więc w tak zwanym międzyczasie udziergałam tako oto Haruni by Emily Ross z Zitron Filigran

DSC_2826 Trochę jestem zawiedziona, że włóczka okazała się aż taka ciapata. Chciałam ją nawet oddać komuś, ale po kilku założeniach polubiłyśmy się i idealnie mi pasuje do jeansów lub granatowej marynarki.

Nic na to nie poradzę, że lubię chusty. Lubię się w nie owijać i otulać. Jedna zeszła z drutów to obowiązkowo musiała pojawić się nowa. Absolutnie uroczy wzór Aisling by Justyna Lorkowska. Z mojej ulubionej Dropsowej Alpacki

DSC_2832 Tak jak widać coś tam się dzieje. Mam nadzieję, że do procederu wrócę na stałe bo zasoby włóczkowe są, pomysły są, dzieci dopingują do działania.

Pozdrawiam Was wszystkich czule i dziękuję za wszystko. Szczególnie tym osobom, które przez ten cały czas mojej nieobecności były obecne. Wiele to dla mnie znaczy, że nie zapomniałyście o mnie. Dziękuję za wspaniałe robótkowe spotkanie w Parku Staromiejskim. Nawet nie wiecie jak bardzo było ono dla mnie ważne, wiele spraw zrozumiałam. Jeszcze raz dziękuję.

Mam nadzieję, że do szybkiego zobaczenia. Życzę miłej niedzieli.

Komentarze

  1. Nawet nie wiesz jak mnie cieszy, że dziergasz.
    Buziaki! :*
    Jestem z Toba cały czas.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak miło Cię znowu usłyszeć/przeczytać no i zobaczyć!:) Dziergaj, dziergaj, bo robisz to piękne!:) Poza tym dzierganie to idealny sposób na umilenie sobie czasu, na wyłączenie złych myśli, odstresowanie.
    A córka dobrze mówi! I to bardzo mądrze:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzenko jak tylko ściągne aparat to bede chciała żebyś zrobiła mi i dziewczynkom zdjęcia. Zgódź sie proooooszę :) Mam w planach obrazy z tych zdjęć.
      A poza tym to dziękuję za wszystko

      Usuń
    2. Aniu! Z wielką przyjemnością!:)

      Usuń
  3. Masz bardzo mądrą córkę, musisz być z niej bardzo dumna. i chyba jesteś, bo dziergasz dla niej piękny sweter. Chusty piękne! Ja też dziergam Aisling, ale zabrakło mi włóczki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa. Młoda mnie popędza z tymi rękawami, że łooooo. Musze się streszczać

      Usuń
  4. Aniu jak fajnie, że dajesz znać, choć pewne nie jest Ci łatwo (po lekturze bloga mniemam). Dzieci nadają nam sens w różnych, nieoczekiwanych nawet chwilach. Ja to bardzo doceniam. Spodobało mi się, że pasja nadaje tożsamość, zgadzam się z tym, oby nigdy gorzkie słowa innych ludzi nam jej nie nadawały, od głupich słów trzeba się odcinać. Posiedziałam chwilę koło Ciebie w Parku Staromiejskim i bardzo mi się spodobała ta Haruni, po zblokowaniu super. Pozdrawiam Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za wszystko, szczególnie za ten Staromiejski czas. Ojjj dużo przemyślałam wtedy i zrozumiałam. Kiedyś Wam wszystko opowiem

      Usuń
  5. po prostu super! już się nie mogę doczekać skończonych udziergów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo. Mam nadzieję, że pojawią się już wkrótce :)

      Usuń
  6. Masz mądre córki i musisz ich słuchać:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Cieszę się, że napisałaś :-)
    Wspaniała zachęta do powrotu do dziergania :-) Masz cudowne córcie - słuchaj się ich :-)
    Chusta cudna . Nie mogę się doczekać, kiedy skończysz pozaczynane robótki :-)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Aniu - pięknie to napisałaś! Bardzo mądre słowa. We mnie też słowa zostają - i te dobre, i te złe, niestety... Ostatnio koleżanka mi powiedziała, że człowiek wrażliwy tak ma, że chłonie cały świat z jego pozytywnymi i pięknymi stronami, ale też wchodzi głęboko w niego to, co rani, co złe. A - jak się wyraziła moja koleżanka - "taki "beton" to pozostaje niewzruszony ani na piękno, ani na to, co inni powiedzą. Wolę byc jednak tym pierwszym rodzajem :)
    Strasznie się cieszę, że dziergasz, bo byłaś moją inspiracją - uwielbiałam oglądać, co wydziergałaś, jak ładnie dobrałaś kolory, jak ładnie ta dzianina na Tobie leży :) Dziergaj i pokazuj, Kochana!!!!
    Asia

    OdpowiedzUsuń
  9. Miło znów Cię poczytać i podpatrzeć:) Choć rzadko komentuję to dłuższa nieobecność blogowych znajomych wywołuje cień niepokoju...wyczuwam, że nie był to łatwy czas tym milej, że znów jesteś z nami:) życzę owocnego "bycia" razem i wszystkiego DOBREGO:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wspaniałą masz córkę :-)
    podglądam od dawna i podziwiam Twoje prace, cieszę się, że znów jesteś :-)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję bardzo za pozostawiony komentarz. :*
Przepraszam z włączenie weryfikacji obrazkowej ale od pewneczo czasu bardzo nękają mnie spamerzy. Wybaczcie