Kuchniano

Zawsze marzyłam o pięknej, nowej kuchni. Z mnóstwem szafeczek, przydatnych schowków, wysuwanych cargo, podświetlaną witrynką. Niestety, a może właśnie stety moje życie toczy się jakimś swoim pokrętnym tokiem. Nauczyłam się cieszyć tym co mam i wyciskać z każdej minuty życia wszystko co dla mnie jest najlepsze.
Od bardzo dawna myślałam, co by tu zrobić, żeby tą moja kuchnię jakoś zreanimować, podrasować, żeby to moje ukochane mieszanie w garach było jeszcze większą przyjemnością, a samo przebywanie w sercu domu nie było przykrym obowiązkiem, a czystą przyjemnością.
Najprościej byłoby zawołać ekipę. Zburzyć wszystko, wyrzucić wszystko. Ogniem i kilofem spowodować zgliszcza i jak feniks z popiołów postawić wszystko od nowa. Kupić wszystko od nowa. Niestety na to wszystko pieniędzy brak u kobiety która musi ogarnąć wszystko sama. 
Nie poddałam się, powoli z ogromnym mozołem ale kroczek po kroczku brnęłam do przodu. W zeszłym roku wymieniłam blaty na białe i już troszkę milej się zrobiło. Potem zapragnęłam światełka pod szafkami. Kierunek Ikea. Szybki zakup światła wraz z młotkiem i innymi kobiecymi narzędziami spełnił kolejne moje marzenie o przytulniejszym miejscu.

W tym roku grzebiąc w rurach kuchennych, które ciekną jak oszalałe podjęłam decyzję, że tak dłużej nie może być. Chcę czegoś jasnego, przyjemnego. Rury naprawiłam. Jak to mówią - chcieć to móc.



W Castoramie kupiłam kawałek wykładziny PCV. I tu chyba muszę podziękować moim kochanym przyjaciołom za konsultacje internetowo telefoniczne bo jako prawdziwa kobieta nie potrafiłam się zdecydować którą wybrać :)

Wszystkie potrzebne rzeczy zostały zapakowane do mojego 21 letniego autka i przywiezione do domu :) Zupełnie nie wiem dlaczego panowie tnący wykładzinę śmiali się z mojego pytania czy ten ucięty kawałek jest ciężki? No przecież muszę to na drugie piętro zatargać.


Wymyśliłam sobie, że między podłogę a wykładzinę wsadzę jeszcze piankę, którą stosuje się do paneli. Dzięki czemu jest cudownie miękko i przyjemnie, a i tak w szpilkach raczej do kuchni nie chodzę ;)

Niesiona falą sukcesów podłogowych, przy chóralnym dopingu młodocianych następnego weekendu pojechałyśmy do Castoramy wybrać farbę do pomalowania szafek. Operacja wydawała mi się łatwiejsza od położenia podłogi, ale jak to zwykle bywa pozory czasem mylą.
Ale co tam, zaprawione w bojach dzielnie szlifowałyśmy szafki zdzierając co najmniej trzydziestoletni lakier. Dłutem i młotem, pędzlem i śrubokrętem dzielnie walczyłyśmy cały weekend. Na koniec nic nie mówiąc dziewczynkom zamówiłam przez internet gałki do mebli które nam się szalenie podobały. Udało mi się znaleźć je o połowę taniej niż w Casto.



Jestem dumna z efektu. Potrzeba było dużo pracy i tak naprawdę niewielkiego nakładu finansowego, żeby kopciuszka zamienić w piękną królewnę. 



Teraz czekam tylko na wiosnę, żeby na parapecie posadzić zioła i lawendę. Uszyć nowe firanki i może jakieś zasłonki i będzie już całkiem jak to mówi Ewcia "mamusiu mamy kuchnię z widokiem na morze"   


A, że ja na miejscu nie umiem usiedzieć i mam adhd palców to juz się powoli kluje kolejny projekt tym razem przedpokój ;) zielony? czy żółty?




Ps. A jak było?

Pozdrawiam moi mili :) i żeby nie było o dzierganiu też będzie bo powstało już w tym roku parę rzeczy z sukienką włącznie

Komentarze

  1. jestem pełna podziwu - :) szafki sa śliczne a te gałki to już cudo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuje za miłe słowa

      Usuń
  2. WOW! Dałyście czadu Dziewczyny! BRAWO! Świetny efekt!
    ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  3. No i fajnie jest :) KOBIETA W S Z Y S T K O potrafi! Odzywaj się częściej ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;****
      Co do odzywania to postaram się, bo w sumie tez sie stęskniłam

      Usuń
  4. Super ze się odezwałaś 😍 zmiany w kuchni: wieeelki plus. Pochwal się udziergami i bywaj częściej bo bardzo lubię wpadać na Twoj blog. Trzymam kciuki żeby Ci sie wszystko dobrze układało. Pozdrawiam serdecznie Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Udziergi wymagaja obfocenia i można będzie się chwalić :)
      a kciuki bardzo mi sie przydadzą. Szczególnie w dnień kobiet

      Usuń
  5. Świetnie sobie poradziłaś! Kuchnia wyglada chodź-do-mnie-i-gotuj :-) pięknie teraz macie :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pięknie Aniu i oczywiście Twoje dziewczyny odnowiłyście kuchnię :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jesteś bardzo dzielna :) Gratulacje!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję bardzo za pozostawiony komentarz. :*
Przepraszam z włączenie weryfikacji obrazkowej ale od pewneczo czasu bardzo nękają mnie spamerzy. Wybaczcie